top of page

Nie tęsknię. Nie płaczę. Nie czuję. Co się dzieje, kiedy psychika odcina emocje?


Są osoby, które po trudnych doświadczeniach nie mówią: „czuję za dużo”. Mówią coś zupełnie przeciwnego: „nie czuję nic”. Nie płaczą, choć kiedyś płakały. Nie tęsknią, choć wiedzą, że powinny. Nie potrafią powiedzieć, czy kogoś kochają, czy tylko pamiętają, że kiedyś kochały. Patrzą na sytuacje, które dawniej wywoływały silne emocje, i mają wrażenie, jakby oglądały życie zza grubej szyby.

Dla otoczenia może to wyglądać jak chłód, zobojętnienie albo brak empatii. Dla samej osoby bywa jeszcze bardziej niepokojące. Pojawia się pytanie: co jest ze mną nie tak? Dlaczego nic mnie nie rusza? Dlaczego nie potrafię cieszyć się z rzeczy, na które kiedyś czekałam? Dlaczego nie tęsknię za kimś, kto był dla mnie ważny?

Tymczasem brak wyraźnie odczuwanych emocji nie zawsze oznacza ich brak. Niekiedy oznacza, że organizm ograniczył do nich dostęp.


Odrętwienie nie jest tym samym co obojętność


Obojętność jest stanem, w którym coś rzeczywiście nie ma dla nas większego znaczenia. Odrętwienie emocjonalne wygląda inaczej. Człowiek może rozumieć, że dana osoba, wydarzenie albo strata są dla niego ważne, a mimo to nie mieć dostępu do emocjonalnej reakcji, której się po sobie spodziewa.

Możesz wiedzieć, że jest ci przykro, ale nie czuć smutku w ciele. Możesz wiedzieć, że kogoś kochasz, ale nie odczuwać ciepła, bliskości ani tęsknoty. Możesz osiągnąć coś, na czym bardzo ci zależało, i zamiast radości poczuć pustkę. Możesz usłyszeć trudną wiadomość i przez długi czas funkcjonować tak, jakby nic się nie wydarzyło.

To właśnie dlatego odrętwienie tak łatwo pomylić z brakiem uczuć. Z zewnątrz efekt może wyglądać podobnie. Mechanizm jest jednak zupełnie inny.


Kiedy emocji było zbyt dużo, organizm może ograniczyć ich intensywność


Układ nerwowy nie działa według zasady: im więcej emocji, tym lepiej. Jego podstawowym zadaniem jest utrzymanie organizmu przy życiu i dostosowanie reakcji do tego, co zostaje uznane za możliwe do uniesienia. Jeśli przez długi czas pojawia się lęk, napięcie, wstyd, bezradność, ból albo przeciążenie, system może zacząć ograniczać intensywność doświadczenia.

Nie robi tego świadomie. Nikt nie siada pewnego dnia i nie decyduje: od jutra przestaję czuć. To raczej stopniowa zmiana w sposobie reagowania. Emocje stają się mniej dostępne, ciało może być cięższe albo bardziej „martwe”, myśli bardziej odłączone od odczuć, a świat mniej wyrazisty.

W pewnym sensie jest to cena za przetrwanie przeciążenia. Jeśli pełny kontakt z tym, co się dzieje, był zbyt bolesny, organizm może zmniejszyć kontakt nie tylko z bólem, ale również z przyjemnością, ciekawością, wzruszeniem, bliskością i radością.


Nie da się odciąć wyłącznie „złych” emocji


To jedna z najbardziej bolesnych części odrętwienia. Człowiek chciałby nie czuć lęku, wstydu albo rozpaczy, ale zachować miłość, radość i poczucie więzi. Układ nerwowy nie działa jednak jak mikser z osobnymi suwakami dla każdej emocji.

Kiedy zmniejsza się ogólna intensywność przeżywania, cichną również emocje, które wcześniej dawały poczucie życia. Znika ekscytacja. Trudniej cieszyć się muzyką, jedzeniem, spotkaniem z kimś bliskim. Relacje mogą wydawać się odległe. Seksualność może przygasnąć. Człowiek może wiedzieć, że „powinien” coś przeżywać, lecz wewnątrz nie pojawia się prawie nic.

Właśnie dlatego odrętwienie bywa tak samotnym doświadczeniem. Nie tylko chroni przed cierpieniem. Potrafi również odebrać dostęp do rzeczy, dla których warto było się chronić.


„Skoro nie tęsknię, to znaczy, że nigdy nie kochał_m?”


To pytanie pojawia się szczególnie po zakończeniu trudnej relacji, przemocy, długim okresie napięcia albo wyczerpującym konflikcie. Ktoś odchodzi, a człowiek zamiast rozpaczy odczuwa pustkę. Albo przez pierwsze dni czuje ogromny ból, po czym nagle wszystko cichnie.

Brak tęsknoty w danym momencie nie jest wiarygodnym testem na to, czy uczucie było prawdziwe. Tak samo jak brak łez nie dowodzi, że strata nie boli. Reakcje po przeciążeniu nie zawsze odzwierciedlają znaczenie wydarzenia. Niekiedy pokazują raczej, ile zasobów pozostało organizmowi, żeby je przeżywać.

Człowiek może być emocjonalnie wyczerpany zanim relacja formalnie się skończy. Może przez miesiące albo lata żyć w napięciu, próbować naprawiać sytuację, przewidywać kolejne konflikty, tłumaczyć, walczyć, wybaczać i czekać. Kiedy w końcu następuje koniec, organizm nie musi mieć już siły na kolejną falę silnych emocji.


Odrętwienie może obejmować również własne potrzeby


Kiedy kontakt z emocjami jest ograniczony, trudniej zauważać również sygnały, które zwykle pomagają podejmować decyzje. Nie wiem, czego chcę. Wszystko mi jedno. Nie potrafię zdecydować. Nie wiem, czy chcę zostać, czy odejść. Nie wiem, czy jestem zmęczona/y, czy po prostu leniwa/y. Nie wiem, czy ktoś przekracza moje granice, bo nic przy tym nie czuję.

Emocje nie są jedynie dodatkiem do życia. Są jednym z systemów informacji. Lęk może sygnalizować zagrożenie, złość naruszenie granicy, smutek stratę, radość zaspokojenie potrzeby, a ciekawość poczucie wystarczającego bezpieczeństwa, by zwrócić się w stronę świata. Kiedy dostęp do tych sygnałów słabnie, człowiek może mieć wrażenie, że stracił własny wewnętrzny kompas.


Dlaczego „po prostu pozwól sobie czuć” nie działa


Osobie odrętwiałej łatwo powiedzieć, że powinna się otworzyć, wypłakać, dopuścić emocje albo przestać je tłumić. Problem w tym, że odrętwienie nie zawsze jest świadomym tłumieniem. Jeśli organizm ogranicza kontakt z emocjami, ponieważ pełna intensywność doświadczenia była zbyt duża, próba gwałtownego „przebicia się” przez tę ochronę może zwiększyć przeciążenie zamiast przynieść ulgę.

Powrót emocji nie zawsze wygląda też tak, jak ludzie sobie wyobrażają. Nie musi nastąpić wielkie katharsis. Niekiedy najpierw pojawia się irytacja. Potem drobne wzruszenie. Chwila przyjemności podczas spaceru. Niespodziewana tęsknota. Złość na coś, co wcześniej było przyjmowane bez reakcji. Ciepło w kontakcie z drugim człowiekiem. To mogą być niewielkie momenty, ale pokazują, że system zaczyna odzyskiwać elastyczność.


Kiedy pustka zaczyna boleć bardziej niż emocje


Na początku odrętwienie może przynosić ulgę. Po miesiącach albo latach intensywnego napięcia cisza bywa wręcz pożądana. Nie ma paniki. Nie ma płaczu. Nie ma nieustannego analizowania. Człowiek wreszcie może funkcjonować.

Z czasem jednak ta sama cisza może zacząć przypominać pustkę. Pojawia się poczucie, że dni są do siebie podobne, relacje nie docierają wystarczająco głęboko, a nawet dobre wydarzenia nie zostawiają śladu. Człowiek niekoniecznie cierpi w sposób gwałtowny. Może po prostu przestać czuć, że naprawdę uczestniczy we własnym życiu.

I być może właśnie to jest najtrudniejsze do wytłumaczenia komuś z zewnątrz. Można pracować, rozmawiać, robić zakupy, śmiać się w odpowiednich momentach i odpowiadać na wiadomości. Można wyglądać zupełnie normalnie. A jednocześnie mieć poczucie, że wszystko dzieje się gdzieś obok.


Odrętwienie nie mówi, kim jesteś


Stan, w którym trudno czuć, łatwo zamienić w ocenę siebie. Jestem zimna. Jestem egoistyczna. Nie potrafię kochać. Nic mnie nie obchodzi. Ze mną jest coś nie tak.

Ale reakcja układu nerwowego nie jest opisem charakteru. Człowiek, który przez długi czas żył w przeciążeniu, może stracić dostęp do części swojego doświadczenia bez utraty zdolności do więzi, troski czy miłości. To, że dzisiaj czegoś nie czujesz wyraźnie, nie musi oznaczać, że tego w tobie nie ma.

Czasem emocje wracają wtedy, gdy organizm przestaje być zajęty wyłącznie przetrwaniem. Nie na rozkaz i nie według kalendarza. Raczej wtedy, gdy pojawia się wystarczająco dużo bezpieczeństwa, przestrzeni i zdolności do pozostania przy tym, co wcześniej było zbyt intensywne.

I wtedy człowiek może odkryć coś zaskakującego: pod pustką nie zawsze była obojętność. Niekiedy było tam po prostu zbyt wiele.


Jeśli chcesz czytać dalej

Jeśli temat odrętwienia łączy się u Ciebie z funkcjonowaniem „na zewnątrz normalnie”, a wewnątrz z coraz większą pustką, przeczytaj również artykuł „Depresja nie zawsze wygląda jak depresja. 15 sygnałów, które łatwo przeoczyć”.

Warto zajrzeć także do tekstu „Psychologia i neurobiologia depresji wysokofunkcjonującej”, jeśli masz wrażenie, że nadal działasz, pracujesz i wywiązujesz się z obowiązków, ale coraz słabiej czujesz siebie i własne potrzeby.

Powrót do siebie. Gdy ciało pamięta

Jeżeli rozpoznajesz w tym tekście własne doświadczenie i widzisz, że samo rozumienie mechanizmu już Ci nie wystarcza, program odbudowy po przemocy i traumie „Powrót do siebie. Gdy ciało pamięta” został stworzony właśnie po to, żeby pójść dalej niż samo nazywanie tego, co się z Tobą dzieje. Pracujemy w nim szerzej z tym, co po trudnych doświadczeniach pozostaje zapisane w reakcjach ciała, układu nerwowego, emocjach i codziennym funkcjonowaniu.

Nie chodzi o zmuszanie się do czucia, szybkie „przepracowanie” przeszłości ani gwałtowne otwieranie tego, co organizm przez lata próbował chronić. Chodzi o stopniowy powrót do siebie — odzyskiwanie kontaktu z własnym ciałem, potrzebami, emocjami i poczuciem bezpieczeństwa, tak aby życie nie musiało już być organizowane wyłącznie wokół przetrwania.

Program „Powrót do siebie. Gdy ciało pamięta” można nabyć tylko do 24 sierpnia. Po tej dacie możliwość zakupu zostanie zamknięta.


Joanna I I hear YOU

Komentarze


bottom of page