Zdrowienie nie odbiera męskości. Pozwala odzyskać siebie.
- Joanna * I hear YOU*

- 31 lip
- 4 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 8 sie

Wielu mężczyzn nosi w sobie przekonanie, że praca nad sobą oznacza utratę siły. Kiedy pojawia się temat terapii, regulacji układu nerwowego czy uczenia się rozpoznawania własnych emocji, niektórzy reagują nieufnością. W ich głowie pojawia się pytanie: „A co, jeśli przestanę być sobą?”. Obawiają się, że staną się mniej zdecydowani, mniej odporni i mniej męscy. Zdrowienie wydaje się więc nie drogą do odzyskania równowagi, ale zagrożeniem dla własnej tożsamości.
To przekonanie nie bierze się jednak z charakteru. Wielu chłopców dorastało, słysząc, że prawdziwy mężczyzna powinien radzić sobie sam, nie płakać i nie obciążać innych swoimi problemami. Z czasem te komunikaty przestają być jedynie słowami – organizm zapisuje je jako strategie przetrwania. Jeżeli za okazanie smutku pojawiała się krytyka, za strach wyśmianie, a za potrzebę bliskości odrzucenie, układ nerwowy uczy się, że najbezpieczniej jest niczego nie pokazywać.
Z perspektywy neurobiologii wygląda to zupełnie inaczej niż z perspektywy społecznych stereotypów. Układ nerwowy nie zna pojęć takich jak „męskość” czy „słabość”. Nie ocenia człowieka. Odpowiada jedynie na pytanie: czy jestem bezpieczny? Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, uruchamia strategie, które mają zwiększyć szanse na przetrwanie. To dlatego trauma zmienia nie tylko sposób myślenia, ale również sposób funkcjonowania całego organizmu.
Kiedy zagrożenie trwa przez długi czas, ciało dostosowuje się do życia w napięciu.
U jednego mężczyzny będzie to potrzeba kontrolowania wszystkiego, u innego pracoholizm, a u jeszcze innego tłumienie emocji do tego stopnia, że zaczyna wierzyć, iż po prostu ich nie odczuwa. Wszystkie te reakcje mogą wyglądać jak cechy charakteru, choć w rzeczywistości są strategiami obronnymi rozwiniętymi przez układ nerwowy.
To właśnie tutaj pojawia się paradoks zdrowienia. Wielu mężczyzn mówi: „Taki już jestem”. Tymczasem warto zadać sobie inne pytanie: czy naprawdę taki jesteś, czy może Twój organizm przez lata robił wszystko, aby pomóc Ci przetrwać? Mechanizmy przetrwania z czasem stają się tak naturalne, że zaczynają sprawiać wrażenie części osobowości.
Z tego powodu zdrowienie może budzić lęk. Układ nerwowy nie zastanawia się, czy dana strategia jest jeszcze potrzebna. Pamięta jedynie, że kiedyś pomagała przetrwać. Jeżeli przez lata bezpieczeństwo dawała kontrola, wycofanie albo tłumienie emocji, rezygnacja z tych mechanizmów może zostać odebrana jako ryzyko. Nie dlatego, że człowiek nie chce żyć spokojniej, ale dlatego, że organizm obawia się utraty jedynych sposobów ochrony, jakie zna.
Kiedy siła staje się mechanizmem przetrwania
Jednym z największych mitów jest przekonanie, że człowiek żyjący w ciągłym napięciu jest silniejszy od tego, który potrafi się zatrzymać. Z zewnątrz rzeczywiście może to tak wyglądać. Jeśli mężczyzna pracuje ponad siły, bierze odpowiedzialność za wszystkich i rzadko prosi o pomoc, wiele osób widzi w tym dowód odporności psychicznej.
Układ nerwowy patrzy jednak na to inaczej.
Organizm, który przez lata pozostaje w stanie gotowości, zużywa ogromne ilości energii. Ciało jest napięte, mózg nieustannie analizuje otoczenie, a odpoczynek zaczyna wydawać się czymś nienaturalnym. To dlatego wielu mężczyzn doświadcza przewlekłego zmęczenia, mimo że nie potrafi wskazać jego przyczyny. Śpią, ale nie czują się wypoczęci. Jadą na urlop, lecz po kilku dniach zaczynają szukać zajęcia. Bezczynność wywołuje niepokój, ponieważ przez lata układ nerwowy nauczył się, że ruch i kontrola zwiększają szanse na przetrwanie.
W efekcie napięcie łatwo pomylić z siłą. Tymczasem prawdziwa odporność psychiczna nie polega na ciągłym zaciskaniu zębów, ale na elastyczności – zdolności do mobilizacji wtedy, gdy jest potrzebna, i powrotu do spokoju, kiedy zagrożenie mija. Trauma odbiera właśnie tę elastyczność, pozostawiając organizm w stanie nieustannej czujności.
Zdrowienie nie odbiera więc odwagi ani odpowiedzialności. Sprawia jedynie, że nie trzeba wykorzystywać ich wyłącznie do przetrwania. Źródłem działania przestaje być lęk, a coraz częściej staje się nim poczucie bezpieczeństwa. Właśnie wtedy wielu mężczyzn odkrywa, że spokój nie odbiera sprawczości, odpoczynek nie odbiera ambicji, a kontakt z emocjami nie odbiera odwagi.
Zdrowienie nie odbiera męskości. Pozwala odzyskać siebie.
Być może przez lata wydawało Ci się, że Twoją największą siłą jest to, że wszystko wytrzymujesz i ze wszystkim radzisz sobie sam. Jeżeli tak było, warto spojrzeć na to z szacunkiem. Te mechanizmy nie pojawiły się po to, aby Cię skrzywdzić. Powstały dlatego, że Twój układ nerwowy próbował zapewnić Ci bezpieczeństwo.
Jednak to, co pomaga przetrwać, nie zawsze pozwala dobrze żyć. Organizm, który przez lata pozostaje w stanie czujności, płaci za to wysoką cenę – utrudnia budowanie bliskich relacji, odbiera zdolność do prawdziwego odpoczynku i sprawia, że nawet spokojne sytuacje mogą być odbierane jako zagrożenie.
Dlatego zdrowienie nie polega na staniu się kimś innym. Nie odbiera odpowiedzialności, determinacji ani odwagi. Pozwala jedynie odłożyć ciężar, którego organizm nie powinien był dźwigać przez całe życie.
Być może największą zmianą nie będzie to, że staniesz się silniejszy. Być może odkryjesz, że nie musisz już być silny przez dwadzieścia cztery godziny na dobę.
Bo zdrowienie nie odbiera męskości.
Pozwala odzyskać siebie.
Joanna I I hear YOU
Jeśli chcesz uporządkować własną drogę zdrowienia
Jeśli rozpoznajesz w tym artykule własne doświadczenia i potrzebujesz uporządkowanej drogi zdrowienia, możesz sięgnąć po e-book „Od przetrwania do życia”. To obszerny przewodnik prowadzący przez sześć etapów zdrowienia, zawierający wiedzę oraz ponad 200 praktyk pomagających lepiej rozumieć swoje reakcje i stopniowo odbudowywać kontakt ze sobą.
Przeczytaj również
Jeśli chcesz pogłębić ten temat, przeczytaj również: „Co trauma robi z męskim układem nerwowym?”
Zobacz także powiązany artykuł: „Syn narcystycznej matki – trauma mężczyzn, o której mówi się zbyt rzadko”



Komentarze