Co trauma robi z męskim układem nerwowym?
- Joanna * I hear YOU*

- 16 lip
- 4 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 8 sie

Mężczyzna po traumie nie musi wyglądać na osobę cierpiącą. Może codziennie chodzić do pracy, dbać o rodzinę, podejmować odpowiedzialne decyzje i sprawiać wrażenie człowieka, który doskonale radzi sobie z życiem. To właśnie dlatego skutki traumy u wielu mężczyzn przez lata pozostają niezauważone – zarówno przez otoczenie, jak i przez nich samych. Nie dlatego, że trauma działa na nich inaczej, lecz dlatego, że jej konsekwencje mogą ujawniać się przede wszystkim w sposobie działania, reagowania na stres i budowania relacji, a nie w otwartym wyrażaniu emocji.
Trauma nie jest wyłącznie wspomnieniem trudnego wydarzenia. Jej skutki mogą obejmować sposób, w jaki organizm rozpoznaje zagrożenie, reaguje na napięcie i wraca do równowagi. Mózg uczy się nie tylko tego, co się wydarzyło, lecz także tego, jakie reakcje pomagały przetrwać. Jeżeli dziecko przez wiele lat dorastało w atmosferze przemocy, emocjonalnego chłodu, ciągłej krytyki, nieprzewidywalności lub odrzucenia, jego układ nerwowy może utrwalić przekonanie, że świat nie jest bezpieczny. Ten sposób funkcjonowania bywa obecny również w dorosłym życiu, mimo że dawne zagrożenie już minęło.
Męski układ nerwowy uczy się przetrwania, a nie spokoju
Od najmłodszych lat wielu chłopców otrzymuje komunikaty, że powinni być silni, samodzielni i odporni. Kiedy pojawia się płacz, lęk czy bezradność, słyszą, że mają się opanować, przestać się mazać albo „zachowywać jak mężczyzna”. Dla rozwijającego się układu nerwowego oznacza to, że emocje nie znikają – znikają jedynie możliwości ich bezpiecznego wyrażania.
Organizm bardzo szybko znajduje rozwiązanie. Zamiast przeżywać emocje, zaczyna je tłumić. Zamiast szukać wsparcia, uczy się polegać wyłącznie na sobie. Zamiast mówić o lęku, przechodzi do działania. Taka strategia może być niezwykle skuteczna w dzieciństwie, jednak w dorosłym życiu często staje się źródłem ogromnego przeciążenia.
Mózg zaczyna dostrzegać zagrożenie tam, gdzie inni widzą zwykłą sytuację
Przewlekły stres i doświadczenia traumatyczne mogą wpływać na współpracę obszarów oraz sieci mózgowych uczestniczących w rozpoznawaniu zagrożenia, regulacji emocji i odróżnianiu przeszłości od teraźniejszości. Reakcja alarmowa może uruchamiać się szybciej, a dostęp do spokojnej oceny sytuacji staje się trudniejszy. Nie oznacza to, że pojedyncze części mózgu zostają trwale „uszkodzone”. Oznacza raczej, że cały system nauczył się stawiać bezpieczeństwo i szybkie reagowanie ponad dokładną analizę sytuacji.
W praktyce oznacza to, że dorosły mężczyzna może reagować na dzisiejszą sytuację nie dlatego, jaka ona jest, ale dlatego, co przypomina jego układowi nerwowemu. Podniesiony głos partnerki, krytyczna uwaga przełożonego, konflikt w związku czy poczucie odrzucenia mogą uruchomić ten sam biologiczny alarm, który wiele lat wcześniej pomagał mu przetrwać dzieciństwo. Świadomy umysł często rozumie, że nic złego się nie dzieje, jednak ciało reaguje tak, jakby zagrożenie było realne.
Dlaczego wielu mężczyzn nie potrafi odpoczywać?
Jednym z możliwych skutków przewlekłej traumy jest częste pozostawanie organizmu w stanie mobilizacji. Układ współczulny może uruchamiać się łatwiej, a ciało szybciej przygotowuje się do działania, nawet gdy sytuacja obiektywnie nie wymaga walki ani ucieczki. Taki człowiek rzadko doświadcza głębokiego rozluźnienia, ponieważ jego układ nerwowy nauczył się kojarzyć czujność z bezpieczeństwem.
To właśnie dlatego wielu mężczyzn ma ogromną trudność z odpoczynkiem. Gdy nie pracują, szukają kolejnych zajęć. Naprawiają samochód, remontują dom, idą na siłownię, biegają, przeglądają telefon albo wypełniają każdą wolną chwilę jakąś aktywnością. Z zewnątrz może wyglądać to na pracowitość lub ambicję. Z perspektywy neurobiologii jest to często próba utrzymania układu nerwowego w stanie, który wydaje się znajomy.
Paradoks polega na tym, że zatrzymanie się wywołuje jeszcze większy dyskomfort. W ciszy pojawia się napięcie, niepokój albo trudne emocje, które przez lata były skutecznie zagłuszane działaniem. Dlatego wielu mężczyzn nie ucieka do pracy dlatego, że ją kocha. Ucieka dlatego, że jego organizm nie czuje się bezpiecznie w bezruchu.
Złość bywa jedyną emocją, na którą pozwala sobie układ nerwowy
Niektórzy mężczyźni opisują swoje doświadczenie słowami: „Ja właściwie nic nie czuję”. Nie oznacza to jednak, że emocji nie ma. Może oznaczać, że dostęp do nich został ograniczony, ponieważ przez długi czas ich odczuwanie lub okazywanie nie było bezpieczne.
Lęk, smutek, bezradność czy wstyd przez lata mogły być odbierane jako coś niebezpiecznego. Złość natomiast była emocją, która dawała poczucie siły i kontroli. Dlatego u części mężczyzn staje się jedynym uczuciem, które może zostać wyrażone bez naruszania wewnętrznych zasad zapisanych przez układ nerwowy.
Pod powierzchnią wybuchów złości mogą znajdować się emocje, których organizm nie nauczył się bezpiecznie rozpoznawać i przeżywać. Z perspektywy neurobiologii złość nie zawsze jest głównym problemem. Niekiedy staje się najbardziej dostępnym sposobem wyrażenia lęku, wstydu, bezradności lub przeciążenia.
Trauma zmienia sposób budowania relacji
Układ nerwowy odpowiada nie tylko za reakcje na stres, ale również za zdolność do tworzenia bezpiecznych więzi. Jeżeli w dzieciństwie bliskość wiązała się z bólem, zawstydzeniem, odrzuceniem albo nieprzewidywalnością, organizm zaczyna kojarzyć intymność z potencjalnym zagrożeniem.
To może wyjaśniać, dlaczego część mężczyzn wycofuje się właśnie wtedy, gdy relacja zaczyna stawać się naprawdę bliska. Partnerka może odbierać to jako brak miłości lub zaangażowania, podczas gdy układ nerwowy próbuje odzyskać poczucie bezpieczeństwa poprzez zwiększenie dystansu. Nie musi to wynikać z braku uczuć, lecz z utrwalonego przewidywania, że zbyt duża bliskość może zakończyć się zranieniem.
Podobnie wygląda trudność z proszeniem o pomoc. Dla osoby wychowanej w poczuciu, że musi radzić sobie sama, zależność od drugiego człowieka może być odbierana jako utrata kontroli. Dlatego wielu mężczyzn zgłasza się po wsparcie dopiero wtedy, gdy organizm przestaje sobie radzić i pojawiają się objawy takie jak przewlekłe zmęczenie, bezsenność, wypalenie zawodowe, uzależnienia czy depresja.
Układ nerwowy można nauczyć bezpieczeństwa
Najważniejszą informacją płynącą z badań nad neurobiologią traumy jest to, że mózg przez całe życie zachowuje zdolność do zmiany. Neuroplastyczność sprawia, że nawet układ nerwowy funkcjonujący przez wiele lat w trybie przetrwania może stopniowo uczyć się nowych wzorców reagowania.
Nie dzieje się to poprzez tłumienie emocji ani zmuszanie się do pozytywnego myślenia. Zdrowienie polega na dostarczaniu organizmowi nowych doświadczeń bezpieczeństwa – poprzez bezpieczne relacje, świadomy kontakt z ciałem, regulację oddechu, odpowiednią ilość snu, ruch, rozwijanie umiejętności rozpoznawania emocji i stopniowe odbudowywanie zaufania do siebie oraz innych ludzi.
Trauma nie odbiera mężczyźnie zdolności do miłości, bliskości ani spokoju. Może jednak sprawić, że jego układ nerwowy przez wiele lat będzie działał według zasad, które kiedyś pomagały mu przetrwać. Kiedy organizm zaczyna wystarczająco często doświadczać bezpieczeństwa, stopniowo uczy się nowych reakcji. Właśnie wtedy rozpoczyna się proces zdrowienia obejmujący nie tylko sposób myślenia, lecz także emocje, relacje i ciało.
Jeśli chcesz przełożyć wiedzę na praktykę
Jeśli rozumiesz już, jak trauma wpływa na układ nerwowy, ale potrzebujesz regularnej praktyki, możesz dołączyć do Platformy praktyki zdrowienia. Znajdziesz tam programy, neuropraktyki,neurobiohacking oraz karty regulacji.
Przeczytaj również
Jeśli chcesz zobaczyć, dlaczego praca nad traumą nie odbiera mężczyźnie siły, przeczytaj: „Zdrowienie nie odbiera męskości. Pozwala odzyskać siebie.”
Zobacz również, kiedy niezależność i wycofanie stają się strategią ochronną: „Syndrom »wilka samotnika« – gdy samotność staje się mechanizmem obronnym”



Komentarze