Czy naprawdę to toksyczna męskość?
- Joanna * I hear YOU*

- 10 lip
- 3 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 5 dni temu

Zanim nazwiemy mężczyznę toksycznym
W ostatnich latach coraz częściej mówi się o toksycznej męskości. Kiedy mężczyzna nie potrafi rozmawiać o emocjach, wycofuje się z relacji, tłumi uczucia albo reaguje złością, szybko może zostać uznany za „toksycznego”. Tymczasem człowieka nie da się zrozumieć wyłącznie przez pryzmat zachowania. Za chłodem, dystansem czy potrzebą kontroli może kryć się historia chłopca, który bardzo wcześnie nauczył się, że okazywanie emocji wiąże się ze wstydem, odrzuceniem albo utratą akceptacji.
Zrozumienie źródła takich reakcji nie oznacza jednak ich usprawiedliwiania. Pozwala jedynie zobaczyć różnicę między człowiekiem, który świadomie wykorzystuje przemoc i manipulację, a człowiekiem, który nie nauczył się rozpoznawać emocji ani budować bezpiecznej bliskości. Odpowiedzialność za zachowanie pozostaje po stronie dorosłego człowieka, nawet jeśli jego historia pomaga wyjaśnić, skąd wzięły się określone mechanizmy.
Chłopiec, który nauczył się ukrywać emocje
Wyobraź sobie kilkuletniego chłopca, który przewraca się i zaczyna płakać. Zamiast usłyszeć: „Widzę, że Cię boli”, słyszy: „Wstawaj, chłopaki nie płaczą”. Kiedy się boi, ktoś mówi mu, żeby nie był mięczakiem. Kiedy jest smutny, dowiaduje się, że powinien się ogarnąć, a gdy potrzebuje przytulenia, otrzymuje kolejną lekcję samodzielności. Jeśli takie sytuacje powtarzają się przez lata, dziecko nie myśli, że dorośli mają trudność z przyjmowaniem jego emocji. Dochodzi do znacznie prostszego wniosku: moje uczucia są niewłaściwe i muszę je ukrywać.
Nie jest to świadoma decyzja, lecz strategia przystosowawcza. Mózg może nauczyć się łączyć smutek z zawstydzeniem, lęk z odrzuceniem, a bezradność z utratą akceptacji. Emocje nie znikają, ale dostęp do nich staje się ograniczony. W dorosłym życiu taki mężczyzna może nie powiedzieć: „Jest mi przykro” albo „Boję się”. Zamiast tego będzie pracował ponad siły, izolował się, unikał trudnych rozmów lub wypełniał każdą chwilę aktywnością, ponieważ działanie jest dla niego bezpieczniejsze niż kontakt z tym, co czuje.
Doświadczenia traumatyczne i przewlekły stres mogą wpływać na sposób, w jaki mózg rozpoznaje zagrożenie oraz reguluje pobudzenie. Reakcja walki, ucieczki lub zamrożenia może uruchamiać się szybciej, a dostęp do spokojnej oceny sytuacji staje się wtedy trudniejszy. Człowiek nie zawsze reaguje wyłącznie na to, co dzieje się w danej chwili. Jego organizm może odpowiadać również na podobieństwo do sytuacji, które w przeszłości wiązały się z bólem, zawstydzeniem albo odrzuceniem.
Trauma wyjaśnia, ale nie usprawiedliwia
Nie każdy mężczyzna, który rani innych, jest wyłącznie bezradną ofiarą własnej przeszłości. Trauma może pomagać zrozumieć określone reakcje, ale nie usprawiedliwia przemocy, manipulacji, poniżania, zastraszania ani odbierania drugiej osobie poczucia bezpieczeństwa. Dorosłość oznacza odpowiedzialność za to, co robimy ze swoim bólem i jak traktujemy innych ludzi.
Jednocześnie zrozumienie nie jest tym samym co przyzwolenie. Można zobaczyć zranionego człowieka i równocześnie postawić mu wyraźną granicę. Można rozumieć, skąd bierze się jego złość, a jednocześnie nie zgadzać się na krzywdzenie. Można dostrzegać traumę i nadal wymagać odpowiedzialności. Te dwie perspektywy nie wykluczają się, lecz pozwalają patrzeć na człowieka bez upraszczania jego historii.
Nie każda trudność emocjonalna jest toksycznością
Prawdziwie krzywdzące zachowania obejmują między innymi manipulowanie, kontrolowanie drugiego człowieka, stosowanie przemocy psychicznej lub fizycznej, poniżanie, zastraszanie, celowe wzbudzanie poczucia winy oraz systematyczne podważanie czyjejś wartości. To coś innego niż emocjonalna niedojrzałość, trudność z wyrażaniem uczuć, lęk przed bliskością czy wycofywanie się w sytuacji przeciążenia, choć również te reakcje mogą być bolesne dla partnerki i wymagać zmiany.
Nie każdy mężczyzna, który zamyka się w sobie, manipuluje. Nie każdy, kto unika rozmów o emocjach, świadomie chce zranić drugiego człowieka. Jeśli wszystkich zranionych, wycofanych i emocjonalnie zagubionych mężczyzn nazwiemy toksycznymi, przestaniemy widzieć różnicę między człowiekiem stosującym przemoc a tym, który nie posiada jeszcze narzędzi potrzebnych do budowania bezpiecznej relacji.
Wielu mężczyzn dorastało w przekonaniu, że nie wolno im płakać, bać się ani prosić o pomoc. Zamiast języka emocji otrzymali zbroję, która kiedyś pomagała im przetrwać, lecz w dorosłym życiu zaczęła utrudniać bliskość. Partnerka może widzieć chłód, dzieci nieobecność, a znajomi dystans. Pod tym wszystkim może znajdować się człowiek przekonany, że jeśli pokaże swój ból, zostanie odrzucony.
Nie każdy zraniony chłopiec staje się toksycznym mężczyzną. Są mężczyźni, którzy świadomie krzywdzą innych i powinni ponosić za to odpowiedzialność. Są również tacy, których świat zbyt szybko ocenił, nie próbując zrozumieć historii ukrytej pod ich zachowaniem. Dlatego zanim wydamy wyrok, warto zobaczyć nie tylko zbroję, lecz także człowieka, który kiedyś nauczył się, że bez niej nie będzie bezpieczny.
Przeczytaj również
Jeśli chcesz lepiej zrozumieć reakcje organizmu mężczyzny po traumie, przeczytaj: „Co trauma robi z męskim układem nerwowym?”
Zobacz również, dlaczego zdrowienie może pomagać odzyskać siebie bez utraty męskiej tożsamości: „Zdrowienie nie odbiera męskości. Pozwala odzyskać siebie.”



Komentarze